recenzje muzyczne dobrych płyt

winylowe.com


Polecamy koncerty: Gloria Gaynor The Roots Heineken Opener 2009 Jean Michel Jarre I AM X Smooth Jazz Gala Lauryn Hill


Archives Posts

Mo’ Horizons - 10 Years Of …

December 26th, 2008 by Marcin Nieweglowski

Parafrazując fragment jednej, polskiej piosenki: minęło dziesięć lat, jak jeden dzień. Ale ten czas szybko leci… . Jeszcze nietak dawno dwóch hannowerskich DJów-zapaleńców Ralf Dresmayer i Frank Wetzer zaczynało podbój niemieckich klubów swoją rozpaloną mieszkanką odprężonej kawiarniano-barowej nuty o wyrazistym latynoskim posmaku. Aż tu nagle (po latach) upalno-wakacyjne brzmienie “Gonna Be”, “Mambuloo”, “Bosshannover” i “Flying Away” opanowało kawał świata. A sam duet Mo’ Horizons stał się jednym z najbardziej znanych (obok ekipy De-Phazz) niemieckich projektów kultywujących-promujących południowoamerykański brzmieniowy amalgamat (jazz, soul, bogactwo tamtejszego etno) w nieco bardziej nowoczesnej, klubowej formie.

Nieco ponad rok od “Sunshine Today” (ostatniego studyjnego albumu Ralf’a i Frank’a) ci mieszkańcy Hanoweru postanowili podsumować ich pierwszą, wspólną dekadę współpracy. Mam nadzieję, że nie ostatnią. Dwupłytowa pozycja “Mo’ Horizons - 10 Years Of …” to właśnie pierwszy, nobliwy przegląd twórczości duetu Wetzer-Dresmayer. Na jego zawartość składają się kompozycje z czterech wydanych studyjnych albumów oraz jednej autorskiej kompilacji Mo’ Horizons. Ale to tylko część tajemnicy skrywającej się pod nazwą “Mo Horizons - 10 Years Of …”. Choć w tym miejscu trudno mówić o zagadkowości. Bo takie nagrania jak “Drum’n Boogaloo” (drum’n’samba?), “Foto Viva” (w wersji radiowej, bardziej eterycznej), “Mambuloo” (kunsztowny, latynoski nujazz), przeszły do kanonu szeroko pojętej muzyki chillout. Choć brakuje mi na tej kompilacji nieco więcej akcentów z ich debiutanckiej płyty w postaci “Yes Baby Yes” i “Prince Charles’ Latest Affair”. Ale cóż - Mo’ Horizons nie mieli zapewne łatwego orzecha do zgryzienia w kwestii tego, co powinno się znaleźć na tej składance, a co (ze względu na fizyczne ograniczenia) niestety musieli oni pominąć. Chociaż z drugiej strony gdyby taki, a nie inny rozkład muzyczny, to zapewne nie pojawiły by się w tym zestawieniu podrywy “Ai Mi Morena” i rewiowe smykałki “Pe Na Estrada”. Obie kompozycje można było kiedyś często usłyszeć w polskich radiach; za czasów kiedy panowała w rodzimym eterze ‘normalna’ atmosfera.

Druga część “Mo’ Horizons - 10 Years Of …” to przeróbki nagrań duetu Wetzer-Dresmayer w wykonaniu zaprzyjaźnionych producentów. Choć nie tylko to można tam znaleźć. Obok brokenbeatowych kołyszeń przeróbki “Lovely Day Inside” autorstwa Jazz Juice (producenta ze stajni Freestyle Records), druga płyta tej kompilacji zawiera dwa rarytasy. Nieupublikowane wcześniej kompozycje Mo’ Horizons: bigbeatowy “Don’t Bring Me Down” oraz soul po kubańsku w “You Know I Don’t”. Koniec końców to one zamykają ostatnie dziesięć lat aktywności tego duetu z Hanoweru. Lecz nie ma roku, ba nawet miesiąca, aby któreś z nagrań duetu Mo’ Horizons nie pojawiło sie na jednej z wielu wydawanych na całym świecie kompilacji z pogranicza downtempo, chillout i lounge. Składanka “Mo’ Horizons - 10 Years Of …” odpowiada w pełni, czemu się dzieje. Sam zakładam, że za najwyżej dziesięć, piętnaście lat będzie można zobaczyć duetu Wetzer-Dresmayer jako główno prowadzących muzyczny korowód karnawału w Rio de Janeiro.

Jedno jest w tym wszystkim najważniejsze. Mimo swojego kawiarniano-barowego, relaksacyjnego charakteru, dokonania Mo’ Horizons nie sposób porównać z niczym innym. Raz to fakt, że rozumieją oni latynoskie, palmowo-tropikalne dźwięki, jak mało kto w Europie; a na pewno w Niemczech. Dwa - to oni przyczynili się do niezwykłej popularności muzyki latynoskiej w muzyce klubowej. Najbardziej słychać to nie tylko w muzyce lounge, ale również na płytach z muzyką house oraz drum’n'bass. Trzy - muzyczne dokonania Ralf’a i Frank’a, z którymi w formie skondensowanej można zapoznać się na podwójnym wydawnictwie “Mo’ Horizons - 10 Years Of …”. Muzyczna historia pisana dużymi literami ukazana bez zbędnej egzaltacji oraz reklamowych chwytów.

Powiązane tematycznie

Archives Posts

lukeing forward - Wandering In Urban Fog

November 21st, 2008 by Marcin Nieweglowski

Często jestem zaskakiwany przewrotnością życiorysów niektórych muzyków. Tych początkujących, jak i tych bardziej doświadczonych. Oto kolejny ciekawy przykład. Pewien młody chłopak - instrumentalny samouk z Warszawy wyszedł z gitarowego półświatka Metaliki, Led Zeppelin, Queen oraz Korn’a kierując swoje dźwiękowe zapatrywanie tak szeroko, jak rozległy jest Ocean Atlantycki. W jego życiu przyszła kolej na bardziej klasyczny i nieco nowocześniejszy - współczesny jazz oraz gamę elektronicznych eksperymentów. I tak oto z 22-letniego Łukasza Wasilewskiego powstał on - lukeing forward.

Przyglądam się z wielkim zainteresowaniem jego twórczości, od kiedy tylko wypuścił swoją EPkę “Mysterious Bats From The Slums” będący jego historycznym debiutem. Po kilku miesiącach od tego wydawnictwa dla amerykańskiej wytwórni Next Dimension Music, Łukasz ląduje w Niemczech. A dokładnie w łonie netlabela Rec72. Nie oznacza to, że jest to produkt gorszy od ‘fizycznych’ odpowiedników, co pokazuje chociażby dokonania ikony sieciowych wytwórni - oficyny Thinner. Ów Rec72 postanowił wydać kolejny debiut Wasilewskiego, tym razem albumowy.

(Wirtualny) longplay “Wandering in Urban Fog” to przede wszystkim rozbudowane w treści downtempo zanurzone w przeklętym, zdeprawowanym i ponurym brzmieniu brutalnej, miejskiej rzeczywistości dubstepu. Doprowadził on do syntezy filmowego klimatu leniwie poruszających się konstrukcji, które zostają nabierają pamięta przy zetknięciu się ze schowanym gdzieś w bocznych uliczkach niezresocjalizowanym podkładem basu. Tak jest chociażby w “Reverse the Order”. Dubstepish (jak to sam lukeing forward określił) napiera i stręczy tempo 130-140 uderzeń na minutę. Coś zupełnie innego aniżeli Łukasz pokazał na swojej debiutanckiej EPce. I moim zdaniem coś wiele bardziej, stokroć oryginalszego od poprzedniego wydawnictwa. I co najważniejsze deficyt gatunkowej czystości jeszcze bardziej przekonuje do tej autorskiej wędrówki po urbanistycznej mozaice dźwięków.

Pierwszy raz słyszę, by ktoś dubstep połączył z downtempo. Słyszałem wielokrotnie o podążaniu dubstepu śladami np. techno, ale nigdy w stronę nujazzowych ilustracji. Z zapowiadanej eksperymentalnej elektroniki, w sensie pokręcony i łamiący się rytm, wyszło w sumie niewiele. Ale jeżeli ktoś ową “doświadczalność” rozumie nieco szerzej, aniżeli pochodną intelligent digital music (a nie tam żadne intelligent dance music), to cały album “Wandering in Urban Fog” potraktuje jako test. Który wyjątkowo dobrze wypadł Wasilewskiemu. Materiał z tego longplay’a możecie pobrać bezpośrednio stąd. Zachęcam także do obejrzenia klipu zmontowanego do electro-dubstepowo-ambientowo-choleria-wie-co-jeszcze numeru “Insane Landing”.

Powiązane tematycznie

Archives Posts

7 Samurai - El Mundo Nuevo

November 17th, 2008 by Marcin Kowalik

7 Samurai to Marc Frank i Tom Wieland (Les Gammas, Dubben, Panoptikum, Mokadi…). To DJe, muzycy, producenci, ale przede wszystkim miłośnicy muzyki. Poza szlifowaniem umiejętności producenckich 7 Samurai jeżdzą po Świecie jako dj’e i grają w klubach takich jak Nublu (NYC) czy Raw Fusion w Sztokholmi oraz Plastic People w Londynie. Wydali kilka siedem płyt pod niesamowitą wytwórnią G.A.M.M..

“El Mundo Nuevo” to pierwszy i długo oczekiwany album pochodzący od bawarskich króli pirate soul - 7 Samurai. Po sprzedaniu ponad 30 000 płyt 12″, nagraniu niesamowitych remiksów, zagraniu niezliczonych występów djskich, nadszedł czas na pełnowartościowy album 7 Samurai. “El Mundo Nuevo” to świetna kolekcja utworów, kolaboracji i remiksów w wykonaniu 7 Samurai. Płyta zawiera również mix utworu Jorge Bena “Sou da pesada” oraz nieopublikowany remi Mo’Horizons.

Dostajemy świetną miksturę soul, latin, brasil, jazz, swing, reggae, dub, dancehall i hip hopu, a całość brzmi bardzo świeżo i funky.

Osobiście najbardziej odpowiada mi oczywiście Bluesanova z wokalem Stefanii… to tak jakby ponownie zobaczyć piękną kreację z idealnie dobranym dodatkiem. Choca las Caderas natomiast to nowe podejście do tematu “Otto de Rojas “Choca Las Caderas” która jest jednym z najrzadszych utworów z rare latin funk z Peru. Panowie z 7 Samurai dodali odrobinę klawiszy, perkusji, subtelnego efektu dub… i mam jeden z ciekawszych zapełniaczy parkietowych w stylu G.A.M.M..

1 - Sou Da Pesada (7 Samurai Afroraduno Remix) [słuchaj]
2 - Sol De Verao (7 Samurai Remix)
3 - Jah Music feat Blue Eyez (Original Mix)
4 - Atchicka Boom (7 Samurai Remix)
5 - Choca las Caderas (7 Samurai ‘CiucciOtto’ Re-Edit) [słuchaj]
6 - Kikiriboom (7 Samurai Latin Funk Mix)
7 - It Ain’t Necessary So (7 Samurai Remix)
8 - You Can’t Get What You Want (7 Samurai Remix)
9 - No Problem (7 Samurai Remix)
10 - Bluesanova feat Stefania (Full Vocal Mix) [słuchaj]
11 - Favela Gyal feat MC Coppa (Original Mix)
12 - Feel The Same feat Desmond Foster (Original Mix)

Powiązane tematycznie

Archives Posts

Incognito - Love X Love Who Needs Love Remixes

June 5th, 2008 by Marcin Kowalik

Myślisz - Incognito - mówisz - pasja jednego człowieka i koloryt muzyczny wielu członków zespołu… Ta pasja, ten sen, to marzeni Jean-Paula ‘Bluey’ Maunicka.
Od czasu powstania zespołu - czyli roku 1981, wielu muzyków kształtowało brzmienie Incognito. Raczej bez koncentrowania się na indywiduach, każdy jest równomiernie nagradzany za swój wkład. Jak mówi sam Bluey, to promuje i zachęca muzyków a z drugiej stronie uczy nas pokory i dzielenia się, czego często brakuje w innych zespołach.

Żeby oddać hołd wszystkim którzy “przewinęli się” przez zespół, postanowiliśmy sprawdzić dokładnie kto za co był lub jest odpowiedzialny:

Główni wokaliści
Christopher Ballin, Chyna, Imaani, Dianna Joseph, Jocelyn Brown, Joy Malcolm, Karen Bernod, Kelli Sae, Linda Muriel, Mark Anthoni, Maysa Leak, Pamela Anderson, Xavier Barnett

Chórki
Barry Stewart, Bernita Turner, Charlise Rockwood, Claudia Fontaine, Elizabeth Gray, Elizabeth Troy, Lennox Cameron, Ogadinma Umelo, Paul Lewis, Ray Simpson, Sarah Brown, Sophia Jones, Valerie Etienne, Veronique DeMargary

Gitary
Jean-Paul ‘Bluey’ Maunick

Bas
Alpheus Little, Julian Crampton, Paul ‘Tubbs’ Williams, Randy Hope-Taylor

Klawisze
Gary Sanctuary, Graham Harvey, Jim Watson, Michael Gorman, Peter Hinds, Ski Oakenfull

Perkusje
Andy Gangadeen, Gavin Harrison, Matthew Stuart, Richard Bailey, Chris Joris, Daniel Sadownick, Karl Vandenbossche, Louis Jardin, Maxton ‘Gig’ Beesley Jr., Snowboy, Thomas Dyani-Akuru

Trąbki
Alexander Pope Norris, Anthony Kadleck, Basilo Marquez, Dominic Glover, Donald Downs, Duncan McKay, Gerard Presencer, Greg Gisbert, Julio Enrique Padron, Kevin Robinson, Tim Hagans

Saksofony
Adrian Ravell, Bud Beadle, Chris DeMargary, Denys Babtiste, Ed Jones, Irving Acao, Jason Yarde, Patrick Clahar, Ray Carless, Roman Filiu, Ronnie Cuber, Snake Davies, Tim Ries

Flety
Ken Hitchcock, Ed Xiques, Rowland Sutherland

Trombone
Adrian Fry, Avi Lebo Leibovich, Charles Gordon, Fayyaz Virji, Jimmy Bosch, Mark Nightingale, Matt Coleman, Michael Davies, Richard Edwards, Winston Rollins

Programowanie
Alex Rizzo, Daniel ‘Venom’ Maunick, Ray Hayden, Richard Bull, Simon Cotsworth, Tyrrell

Strings

Aaron Stowlow, Alexander Vselensky, Barry Finclair, Diane Monroe, Ellen Blair, Elliot Rosoff, Ivan Hussey, Jean Ingraham, Kurt Briggs, Kurt Coble, Marion Pinheiro, Marshall Coid, Ming Yeh, Myra Segal, Paul Woodiel, Rebekah Johnson, Rudy Perrault, Sandra Billingslea, Sanford Allen, Sara Loewenthal, Sheila Reinhold, Stanley Hunte, Stephen Hussey, Winterton Garvey, Xin Zhao, Yolisa Phale, Yuri Vodovoz

Głosy
Carlos ‘Soul Slinger’, Claudia Rey, People of the Earth

Tyle o zespole… dorobek którego został zremiksowany na nowo. No bo jeszcze bardziej latynoski charakter ma “Cada Dia” (Day By Day) w remiksie Yukihiro Fukutomi.

Can’t Get You Out of My Head w remiksie the Trunkfunk Remix, to z kolei wolniej bujający utwór przypominający mi swoim rytmem “The Child” Alexa Gophera. Rytmem, ale na pewno nie wokalem. Mocnym , zdecydowanym, za kobiecym - więc wysublimowanym zarazem. Numer piąty czyli “Who needs love” w wersji L.B.B. Emeralda rozpoczyna się pętlą perkusyjną niezmiernie przypominającą dźwięki pochodzące z płyt De La Soul. Później już jednak dzięki miękkim klawiszom, utwór staje się bardziej “mellow”. Trąbki natomiast budzą nas od czasu do czasu z tego rozluźnienia jazzy-house…

Zupełnie inna historia ma miejsce w przypadku deep’owego Incognito w “Byrd Plays”. Z resztą, sama nazwa wykonawcy - Deep Sky - daje do myślenia. Powtarzające się, lekko nawet monotonne akordy, przeplatane delikatnym stukotem bębenków i rozleniwionymi chórkami z ciągle obecnym echem. To w skrócie właśnie Byrd Plays, który idealnie nadaje się na muzyczne tło do chilloutu nad morzem.

Orzeźwienie przychodzi bardzo szybko… w postaci Stone Cold Heart gdzie Soul Bossa Trio spotyka Dazzle-T & Quicky Remix. Początkowe downtempo, przeradza się w jazzowo-drum’n'bassową bombę z opóźnionym wokalem. Tutaj dopiero można chyba dostrzec jak bardzo urokliwym do remiksowania materiałem są utwory Incognito. Wszystko płynie, kolejne takty idealnie pasują do poprzednich, są ich rozwinięciem, wokalistki jedynie dodają muzyce pieprzu, nie zakłócając zupełnie przyjemności słuchania.

1. Where Love Shines [Kyoto Jazz Massive Remix]
2. Morning Sun [Danny Krivit's Re-Mix][Edit]
3. Cada Dia (Day by Day) [Yukihro Fukutomi Remix]
4. Can’t Get You Out of My Head [the Trunk Funk Remix]
5. Who Needs Love [L. B. B. Emerald Mix]
6. Byrd Plays [Deep Sky in the Mix]
7. Stone Cold Heart [Soul Bossa Trio Meets Dazzle-T & Quicky Remix]
8. Don’t Be a Fool [Fantasista Re-Formation]
9. Morning Sun [Dim's Disco Classic Re-Blend]
10. People at the Top [Smoker Mix]

Powiązane tematycznie

Archives Posts

Parov Stelar

May 30th, 2008 by Ula

band

Człowiek legenda - tak będzie się o nim mówiło, mam nadzieję. Cudowne dziecko deków.

Dj, producent, z pochodzenia Austriak, tam też mieszkający, posiadający swój band - a więc prawdziwie koncertujący, obecnie w całej Europie. Był równiez u nas w Polsce, dał koncer w Melodii w 2007 r. w maju, warszawskim klubie, ze świetnym powodzeniem - mega impreza. Dlaczego? To przez jego muzykę. To jest cos nowatorskiego, czego przyznam się szczerze nie było jeszcze na rynku muzycznym w ogóle. Wpadł mi w rączki poprzez mojego kolegę Dj-a, który tak naprawdę jako jeden z pierwszych go odkrył, na samym początku jego kariery producenckiej. Więcej o jego biografii nie zanudzam Was.

Muzyka, którą tworzy - to powrót do lat 20-30 XX wieku; to ujmujące jak cudownie potrafi połączyć piekny wokal żeński z ‘charlestonem’, nuta jazzowa, ‘breakbeatem’, ‘popem’ ‘electro’ w płynną, łatwą, bitową całość. Mówi się, że taki splot muzycznych brzmień nie jest łatwy - ale on potrafi ulepic z tego cudownie przyswajalną i piękną brzmieniowo konstrukcję muzyczną. Gdy gram jego utwory, każdy jest pod wrażeniem..To mówi samo za siebie. Zresztą trzeba tego posłuchać.

Parov Stelar - Chambermaid Swing

Oto oni;

Parov Stelar & BAND

Parov wspólpracuje ze znakomitymi wokalistami, tj.: Kristina Lindberg (Laine), Gabriella Hänninen, Lilja Bloom i Luke (Music for dreams). Wydał jak dotąd i aż 12 albumów; najnowszy ‘Flame of Fame EP -out now!’, ‘Sugar’, ‘Rock for love’, ‘Charleston Butterfly’, ‘Wanna Get’, ‘A night in Torino’, ‘Get up on Your feet’, ‘Make my day’, ‘Spygame’, ‘KissKiss’, ‘Shine’, ‘Move on!’. Według mnie każdy jest bardzo dobry, inny, nowatorski. Wśród nich najbardziej ujmujący i pierwszym dla mnie jest ‘A night in Torino’ i oto jego track lista:

a1. A Night in Torino
b1. Rude Boys
b2. Swingbreaks

Parov - Czekamy na więcej, na więcej koncertów, wszystkiego !!!

Powiązane tematycznie

Archives Posts

Ben Westbeech - Welcome to the best years of your life

May 11th, 2008 by Marcin Kowalik

Ben Westbeech to DJ. Ale do tego faktu wrócimy później… Dla nas, ważniejsze jest obecnie to, że jest producentem i wokalistą, pochodzącym z Bristolu, a obecnie mieszkającym w Londynie. Edukowany jako wokalista i wiolonczelista, czerpie inspiracji głównie z muzyki latynoskiej, house’u, jazzu, czy hip hopu.

Historia jego “wypłynięcia” rozpoczyna się w chwili, gdy swój pierwszy singiel “So good today” wręcza koleżance w Londynie. Jakiś czas później znany Gilles Peterson, gra już ten numer w swojej audycji, a dwa miesiące później proponuje Benowi dołączenie do Brownswood Recordings. A album “Welcome To The Best Years Of Your Life” ukazuje się na tej właśnie wytwórni w marcu 2007.

Przyznam szczerze, że jego płytę nabyłem pod wpływem impulsu. Dopiero później poznałem historię z Gillesem i Brownswood. To co wtedy, przy zakupie, jak i obecnie urzeka mnie niesamowicie w płycie “Welcome To The Best Years Of Your Life” to bardzo udane mieszanie stylów, które Benowi udaje się wykonywać podczas całej płyty. I do tego z jaką finezją! Mamy melancholiczny broken beat, odrobinę nu jazzu. Mamy też drum’n'bassowy hit “Closer”, a nawet, “Get Silly” o bardzo mocno latynoskich korzeniach muzycznych. Jeżeli wyda Wam się, że znacie melodię z utworu “Gangstars Paradise” - to zgadza się. Z tym jedynie drobnym szczegółem, że Coolio również delikatnie mówiąc “zapożyczył” parę akordów od innego muzyka…

No ale wracając do Bena - wielce utalentowanego Brytyjczyka. Jego styl… to lekko melancholijne jazzowanie, teksty nakazują pozytywnie patrzeć w przyszłość, skupiać się na najważniejszych sferach życia - muzyce, miłości i przyjaciołach. Wokalnie, dominuje Ben, oraz Ben w chórkach. Nie uraczycie na płycie gościnnych występów Kolegów z branży. Ale może i lepiej… Zapewne następna płyta będzie dobrym pretekstem do współpracy.

Obecnie Ben jeździ po Świecie dając koncerty, jak i występując ze swoimi setami didżejskimi. Jego utwory są bardzo chętnie remiksowane, a gotowe remixy już, jak i wersje jak najbardziej oryginalne, równie chętnie są wkładane do toreb didżejskich na całym globie.

Szanowny Panie Ben… Witamy w najlepszym okresie życia.

1. “Welcome”
2. “So Good Today”
3. “Get Silly”
4. “Bright Future”
5. “Nothing Else”
6. “Gotta Keep On”
7. “Taken Away From”
8. “Grey Skies”
9. “Stop What You’re Doing”
10. “Dance With Me”
11. “Get Closer” (feat Die)
12. “Hang Around”
13. “Pushrman”
14. “In/Out”
15. “Beauty”


Powiązane tematycznie

Archives Posts

Outlines - Listen to the drums

October 21st, 2007 by Marcin Kowalik

(Sonar Kollektiv Germany)
Paryż. Francja.
Po olbrzymim sukcesie, w sumie pirackiego tłoczenia “Just a little lovin’” było cicho przez dłuższy czas. Ale teraz, Outlines powrócili.
Genialny wokal, to oczywiście Irfane. W wersji oryginalnej, znajdziecie przyjemne elementy afrobeatu, z drobną pomocą trąbek z Fat Freddys Drop. Ekipa Jazzanova, w swoim remiksie natomiast, poszła w stronę przestrzennych, elektronicznych brzmień. Jednak, modne ostatnio określenie “dźwięki z Detroit” w odniesieniu do tego numeru to lekka przesada.
Irfane Khan, Roskow Kretschmann & Claas Brieler. Jak dla mnie zestaw całkiem elegancki. Przyjemny groover.
Wrzuć to między miękkie, ale rozkręcające się deep house’owe sprężyny, a selekcja zadziała.

Powiązane tematycznie

Archives Posts

Nuyorican Soul - It’s Alright, I Feel It!

May 1st, 2007 by Marcin Kowalik

(Giant Step)
Tak konkretnie, to Kenny Gonzalez i Luis Fernando Vager. Jeszcze bardziej konkretnie to MAW czyli Masters At Work.  Ten duet producencki założył nowy projekt Nuyorican Soul dla EPki w 1996 roku. Pełny album pojawił się już rok później.
Tak jak w swojej fuzji Guru połączył jazz i rap, tutaj, NuYorican Soul zjednoczyli legendy jazzu w kolaboracjach R&B czy dance, o mocnym nacechowaniu latynoskim, płynącym prosto z pochodzenia Gonzalesa i Vegi.
Połamany remix MAW mix idealnie przydaje się na podkręcenie imprezy która lekko siada od nadmiaru prostych, monotonnych rytmów 4×4. Wersja Roniego Size’a zachwyciła Calvina z Electric Rudeboyz. Nie jest to co prawda gwóźdź parkietowy, jednak rozrkęca się bardzo przyjemnie no i co tu dużo mówić… wszędzie śpiewa Jocelyn Brown.
Poza dwoma wymienionymi remiksami na plackach podano nam jeszcze Live From Da Moon mix, Terry’s Piano, czy też Mood II Swing remix, który… ten jeden raz nie powala na kolana.

Powiązane tematycznie

Archives Posts

Paul Anka / Moondog - Wonderwall / Smells Like Teen Spirit / Birds Lament

February 20th, 2007 by Marcin Kowalik

(djazz)
Jazzowe wokalne covery znanych numerów pochodzących z zupełnie różnych gatunków… “Numer” płyty to zdecydowanie big bandowy potwór - “Wonderwall” czyli cover klasyka Oasis, z genialnym Paulem Anka. Gwarantowane szaleństwo parkietowe już w wielu dobrych klubach Polski. Wrzucać na talerze późno po północy. Na marginesie, kawałek z torby z płytami Enviego z Niewinnych Czarodzieji.
Na stronie B Michael Jackson i “The Way You Make Me Feel” załapał się na nową, jazzową wersję, która według niektórych brzmi lepiej niż oryginał, oraz “Birds Lamenti” czyli numer, z którego samplował Mr Scruff dla “Get A Move On”.

Powiązane tematycznie