Archives Posts
Audioriver lineup: wywiad z duetem CLS & WAX

Jak to jest być obrzydliwie bogatą gwiazdą drum n bass’u?
Wax: Zajebiscie. Całe życie o tym marzyłem.
London Electricity Live, teraz RS Reprazent. Poprzeczka jest podniesiona bardzo wysoko… Co dalej?
Wax: Nie ma już nic. Ostatnia opcja jaka nam została to Pendulum Live na tegorocznej edycji Creamfields. Na razie nie widać na horyzoncie niczego co mogło by to przebić.
A to nie jest tak, że PL jest przy tak uznanych markach jak LE czt RSR raczej taką ciekawostką?
Wax: Ciekawostką w Polsce… Może przez tą całą otoczkę dramenbassową publiczności z forum. Przez nich są oni uważani za ewenement.
Ale forum nie jest przecież żadnym wyznacznikiem…
Wax: No dla mnie nie. Sam uważam że Pendulum Live odniesie ogromy sukces na zachodzie. I bardzo ciężko będzie to przebić. Oni weszli w taki rynek, który jest coraz bardziej popularny. Ma większą publikę niż d’n’b bo to jest tak naprawdę jest to rock and roll.
Cls: Dokładnie, ponieważ P.L. oprócz tego, ze wnoszą cos nowego do dramu, uderzają też do zupełnie innej publiczności, to może zadziałać w dwie strony.
Wax: Na pewno będziemy dalej działać i przy okazji następnego Audioriver coś wymyślimy. TC Evolution zostało zabookowane dopiero na kilka miesięcy przed festiwalem. Pojawili się nagle, bardzo świeża rzecz. Nikt się czegoś takiego nie spodziewał.
Cóż, zadanie nie będzie łatwe i być może trzeba będzie wymyślić jakąś nową formułę. Zobaczymy.
Cls: Bez obaw. Chęć do działania jest, choć czasem przychodzi zmęczenie.
Jak wy, jako już uznani w świecie producenci widzicie polską scenę dnb?
Wax: Niestety w Polsce dominuje publiczność, która tą muzykę zamyka na rozwój, trochę na siłę ściągając ją do andergrandu polegającego na alienacji i izolowaniu się od innych ludzi. Nie porozumieniem kompletnym jest tworzenie sobie jakichś subkultur… Dobrą muzykę należy pchać do przodu i powodować żeby słuchała jej większa ilość osób, żeby docierała do różnych ludzi. Bo o to chodzi, Muzyka ma łączyć, a nie dzielić. To są takie szczeniackie zagrywki, chęć wyróżnienia się… Poczucia się lepszym?
Czujecie się trochę niedocenieni?
Wax: Mnie to już ziębi, dlatego że polska publiczność jest w większości mało obiektywna. Przeważa jakaś bzdurna ideologia…
A jak to wygląda za granicą?
Cls: Zupełnie inaczej. Przede wszystkim tam istnieje funkcja promotora jako promotora, a nie promotora – dj’a. I przez to, nie oszukujmy się, te imprezy są lepiej ogarnięte.
Wiadomo, że jak ktoś ma jedną rzecz na głowie to zrobi ją dokładniej niż jeśli miałby zajmować się wszystkim na raz…
No tak, z tym że prawdziwe wydarzenia taneczne w klubowym tego słowa rozumieniu dopiero w Polsce raczkują, nie mamy jeszcze takiej tradycji…
Cls: No dobrze, a Czesi, Słowacy? Są na tym samym poziomie…
Wax: Nawet na gorszym bo Słowacja jest biednym krajem, a mimo to dają sobie jakoś radę i dzieje się tam sporo ciekawego.
U nas po prostu nikomu się nie chce zająć organizacją imprez, właśnie nie dlatego żeby się lansować jako dj, tylko robić je po to żeby nawet zarabiać kasę, robić imprezy z fajnymi artystami w klubach. Bo to idzie razem w parze: robisz te imprezy bo lubisz, ale chciałbyś też coś włożyć do garnka. U nas przeważa właśnie ten lans lub obawa przed zarobienia na imprezie pieniędzy, a to bywa uważane za rzecz niedobrą…
Lubię mieć pieniądze na jedzenie czy żeby zatankować auto.
Tymczasem co fajnego na naszym połamanym gruncie?
Wax: Trzeba przyznać, tego zazdroszczą nam nasi koledzy grający np. house czy inne gatunki, że na dramenbejsy przychodzi publika świadoma muzycznie.
Publiczność, która wie czego chce. Mało jest osób przypadkowych, ludzie z reguły wiedzą kto i co będzie grał. Chociaż różnie z tą świadomością bywa.
I ta publika jest wierna, jak są te imprezy to na nie chodzi. Ostatnio trochę się to rozsypuje, ale jest taka ogólna tendencja że nie tylko polska, ale i światowa publika drambejsowa jest tą najbardziej świadomą. Chociaż pewnie dubstepowa jest bardziej… u nich ten krok w alienacje poszedł dalej…
Apropos dubstepu, pytałem Dannego Byrd’a jak on widzi przyszłość dubstepu wg niego będzie się rozwijać… Dubstep ma szanse na przetrwanie?
Cls: Wydaje mi się że ma. Pojawiają się ludzie, którzy do tej muzyki wnoszą coś nowego, chociaż chyba za wcześnie by o tym mówić. Niemniej w ostatnim czasie dubstep stał się bardziej energetyczny, bardziej rollujący już nie jest taki smętny jak parę lat temu.
Wax: Według mnie to wynika z jednej rzeczy, że kilku producentów, którzy jako pierwsi zaczynali robić te dubstepy i próbowali coś osiągnąć w tym gatunku, zdało sobie sprawę że większość tych produkcji dla normalnej osoby nie będącej fanatykiem dubstepu, jest to najzwyczajniej nie do przyjęcia i zaczęli nadawać temu gatunkowi bardziej ludzką twarz. Pojawiły się melodie… Chociaż ja nie jestem fanem dubstepu ponieważ uważam, że muzyka która wychodzi z ideologicznych pobudek polegających na tym żeby zaprzeczyć jakiemuś gatunkowi nie może być dobra.
Słyszałem takie opinie, że dbstp powstał po to by odróżniać się od dnb czy grime’u. Uważam, że jeśli u podstaw czegoś leży zaprzeczenie czemuś innemu to jest to już niedobry vibe…
Chociaż słyszałem ostatnio kilka nowych produkcji dbstp, które – tu się może ktoś obrazi – brzmiących komercyjnie.
Komercja to nie jest złe słowo…
Wax: No nie jest. Chodzi mi o to, że te utwory mają szansę trafić do szerszej publiki…
Cls: Co ciekawe, zdaje mi się że dubstep zbliża się coraz bardziej do garage’u własnie…
Wax: To fakt, balansują nawet na granicy 2stepu, ale to dobrze chyba… Muzyka jest po to żeby łączyć różne rzeczy i wymyślać dowolne kombinacje.
Wydajecie coś niedługo jako duet?
Cls: Dostaliśmy propozycję nagrania dla Focus, Zobaczymy co z tego wyjdzie. Ostatnio mieliśmy trochę mało czasu, ale na pewno nadrobimy.
Czego sobie byście życzyli na koniec…
Cls: już nam wróżysz koniec? <śmiech>
…rozmowy?
Wax: Chciałbym żeby ludzie zaczęli kumać, że muzyka to nie są jakieś poglądy czy sposób na wyróżnianie się z tłumu. Muzyka ma nieść przyjemność! Muzyka ma nieść zabawę! Dalej wielu ludzi tego nie kuma! Za tymi festiwalami , które dzięki Bogu zaczynają się w Polsce rozwijać, stoi rzecz której spora część ludzi nie zauważa: One zmuszają do słuchania innej muzyki. Bo czy chcesz czy nie, będziesz musiał wyjść z tego namiotu techno i przejść przez scenę dramową i mogę się założyć, że na te 10 000 osób znajdzie się 100, 200, 500 może nawet 1000, które pomyśli sobie „kurde nie sądziłem że dramenbejsy to może być coś takiego.” I te tysiąc osób może potencjalnie pójść na połamaną imprezę u siebie w mieście kiedy już wrócą z takiego festiwalu. Może być też na odwrót, że dramowcy zarażą się np. techno. To nakręca klubową koninkturę. Mam nadzieję, że w końcu to dotrze do ludzi…
















